O obrotach ciał niebieskich: Kometa

czyli o tym że warto wyjść z ciemności aby zbliżając się do źródła światła stać się zachwytem i świadectwem dla innych.

Co wspólnego ma kometa i człowiek ? Pozornie niewiele, choć Fizyk czy Astronom powiedzieć mogą, że obydwa ciała choć całkowicie odmienne zbudowane są z tej samej materii gwiazd, są ich dziećmi. Czy to jedyne podobieństwo ? Sądzę, że nie. Oboje mają przecież swoją drogę przez czas i przestrzeń,  oboje niosą ten czy inny bagaż doświadczeń - materiał który warunkuje że są tym czym (kim) są, oboje mogą spędzić swój czas pozostając w ukryciu z dala od centrum wydarzeń lub dać się poznać innym sprawiając, że oczy patrzące na nich będą szeroko otwarte z zachwytu.

Aby kometa została zauważona, aby zaczęła zachwycać musi opuścić zimną pustkę obłoku Oorta i wyruszyć w swoją drogę ku słońcu. Jeśli to uczyni, prędzej czy później słońce ujawni jej obecność rozpalając jej jądro oraz tworząc spektakularny ogon. Bez zmiany trajektorii kometa na zawsze pozostanie zimnym, nieodkrytym ciałem. Czyż podobnie nie jest z człowiekiem ?

Człowiek, choć stworzony na obraz i podobieństwo także może znajdować się na peryferiach pola oddziaływania swojego Stwórcy, może błąkać się po zimnych bezludnych przestrzeniach , może nigdy nie poczuć na swojej twarzy ciepła JEGO miłości. Autor listu do Hebrajczyków pisze "przybliżmy się więc z ufnością do tronu łaski" dlaczego ? aby otrzymać błogosławieństwo, łaskę i pomoc w stosownym czasie, dopowiada później. Zróbmy więc to, zmieńmy drogi naszego życia, wejdźmy w pole oddziaływania naszego Słońca, pozwólmy Jego wiatrowi rozpalić nasze serce aby pozbyć się tego brudnego lodu, który być może od lat trzymał nas w swoich okowach a także po to by stać się dla innych źródłem zachwytu oraz znakiem i zapowiedzią nowego życia, które także jest w zasięgu ich rąk - czyż to nie lepsze niż spędzenie całego życia na dryfowaniu w lodowej pustce ? Dla mnie jest to oczywiste a dla Ciebie Przyjacielu ?


Tomasz Trębacz

1 Blog posty

Komentarze