Z archiwum FB Refleksja z 25 maja 2021:

Z cyklu "Znalezione - nie kradzione".
(choć i od siebie dodałem)

Kiedy zabronili oddychać świeżym powietrzem i wchodzić do lasu, milczeliśmy.
Kiedy zamknęli szpitale przed chorymi i kościoły przed wiernymi, milczeliśmy.
Kiedy zamknęli nam firmy, milczeliśmy.

Więc zabronili spotkań w święta,
zabronili odwiedzać w szpitalu krewnych i bliskich,
zabronili matkom dostępu do dziecka po porodzie,
zabronili rodzicom odwiedzać chore dzieci w szpitalach,
zamknęli cmentarze,
zamknęli nasze dzieci w domach,
pozbawili prawa do bycia podmiotem prawa,
pozbawili człowieczeństwa i godności,
skazali na śmierć przewlekle chorych,
zdecydowali, że będą wstrzykiwać chemię do naszych organizmów.

A MY SIĘ NIE OBUDZILIŚMY

Nad grobami dziadków opuszczamy wzrok, by nie patrzeć w oczy ludziom na fotografiach którzy oddawali życie byśmy żyli wolni.
Z nienawiścią obrzucamy inwektywami osoby szerzej myślące i donosimy na nie do milicji.
Naiwnie wierzymy, że to się skończy i wbrew logice wierzymy notorycznym kłamcom, że kolejny raz nas nie oszukają.
Zakładamy dzieciom szmaty na twarz generując choroby i hamując rozwój mózgu.
Niszczymy im psychikę zabraniając wychodzenia z domu, pozbawiając kontaktów z rówieśnikami, ucząc, że nie wolno zbliżać się do ludzi, nie wolno ich dotykać.

Więc wprowadzą do organizmów naszych dzieci substancje, które uzależnią je od koncernów farmaceutycznych, jak narkomana od dilera.
Zaprowadzimy je do gabinetów sami, a kiedy one dorosną i założą rodziny lecz nie będą mogły mieć potomstwa, wówczas nas zapytają: Gdzie byliście kiedy nam TO zrobiono !
Odpowiemy: Baliśmy się mandatu i chcieliśmy wejść do supermarketu.

image